Hyia !Dawno, dawno temu komputery stacjonarne zajmowały powierzchnię hangaru lotniczego i potrafiły biegle rachować w zakresie 1-10, a także przy pomocy lamp wyświetlać wyraz "mama". Dzisiejsze maszyny są trochę sprawniejsze, a od niedawna można to samo powiedzieć o NOTEbookach, czyli komputerach przenośnych. Całkiem niedawno ludzie zaczęli zadawać sobie pytanie "co jest lepsze, komputer stacjonarny, czy notebook" i wcale nie było to pytanie nieuzasadnione.
Przenośne jednostki stały się naprawdę szybkie i wydajne, a przy tym nie kosztowały już (z wyjątkiem klasy "Mercedes") nie wiadomo ile. Nim ukształtowała się jednoznaczna odpowiedź, na rynku pojawili się kolejni gracze - potężne telefony komórkowe, jednostki typu AIO, a także to, o czym tutaj będzie mowa, czyli NETbooki.
W przeciwieństwie do NOTEbooków, NETbooki są
niedrogimi (zakres 800-1500 PLN)
bardzo lekkimi (rzadko kiedy więcej niż 1-1,2 kg wagi)
filigranowymi (matryca o przekątnej 10-12 cali),
działającymi bardzo długo na swoich bateryjkach (nawet do 8u godzin przy niezbyt wyrafinowanym użytkowaniu) komputerkami.
Swoje zalety równoważą ograniczeniem możliwości. Brak im przeważnie
napędów CD/DVD, mają małą ilość
gniazd USB działają na słabych, zubożonych układach (
mała ilość pamięci RAM, zintegrowane karty graficzne, wolne dyski, podstawowe karty dźwiękowe, słabiutkie głośniczki), które nie bardzo się nadają do bardziej wymagających aplikacji w rodzaju gier czy pakietów konstrukcyjnych. Coś za coś.
NETbooki zazwyczaj sprzedawane są z preinstalowanym systemem operacyjnym Windows XP Home (jeśli ma się szczęście) lub Windows 7 Basic (kiepska sprawa). Jak się te systemy sprawdzają ? Różnie.
O ile poczciwy XPek działa na takich jednostkach całkiem sprawnie i nie posiada specjalnych ograniczeń, o tyle WIN7 ze swoją filozofią to pomyłka. Ten system, wymaga całkiem poważnego sprzętu sam z siebie i nie ma znaczenia jak bardzo się go odchudzi - pożre on cenne i ograniczone zasoby maszyny na tyle zachłannie, że ogólna wydajność spadnie zauważalnie.
I tu do gry wchodzi Pingwinek.
Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, aby na dowolnym NETbooku zainstalować którakolwiek z dystrybucji (niewybrednych jeśli o sprzęt chodzi). Po co jednak się męczyć z czymś, co nie zostało przewidziane dla danej konfiguracji, skoro istnieją dystrybucje specjalnie przygotowane (od strony zarówno sprzętowo-programowej jak i filozoficznej) do współpracy ze "szkrabami".
Tego rodzaju dystrybucje dzielą ze sobą następujące cechy :- do dyspozycji oddają temat graficzny kopiujący rozwiązanie z systemów komórkowych, czyli pełny ekran z posegregowanymi ikonami
- posługują się filozofią "R&F" czyli
"Run & forget" - odpal aplikację i zapomnij, że masz jakiś system w ogóle
- stawiają głównie na multimedia, internet i łatwość obsługi
- są w sporej części oparte o CloudComputing, czyli pracę na zdalnych, internetowych aplikacjach, które nie instalują na lokalnym komputerze nic lub prawie nic
- aplikacje są traktowane jak aplety lub widgety, czyli są dodawane i usuwane kilkoma przyciskami myszy
- ...a w efekcie :
nie wymagają znajomości nawet podstawowych funkcji Linuxa w rodzaju konsoli itp.
Jak można łatwo się domyśleć, odbiorcami tego rodzaju systemów będą ludzie zainteresowani faktyczną pracą, a nie dłubaniem i nauką "komputerów", tacy, którzy cenią sobie szybkość, prostotę i nie stronią od Internetu jako sieci społecznościowej. Powiedzmy sobie szczerze : czy na wyjazdach zagranicznych jest czas na kompilację pakietów ? Czy po to zabiera się komputer do pociągu czy na miasto aby pobierać aktualizacje ? Czy aby szybko sprawdzić pocztę lub napisać coś na Facebooku potrzebujemy grzęznąć w dystrybucję "pełną gębą" ? Właśnie dla tak myślących ludzi przeznaczone są NETbookowe Linuxiki.
Oto najprawdopodobniej wszystkie
liczące się na rynku dystrybucje przeznaczone na NETbooki.
Trochę trudno jest napisać cokolwiek bliżej o przewadze jednej nad drugą, ponieważ w zasadzie nie różnią się za bardzo funkcjonalnością. W większości przypadków to ta sama rzecz w nieznacznie zmienionej oprawie graficznej, z nieco odmienną bazą danych aplikacji. Kryteria wyboru właściwej są proste : najlepiej ściągnąć pierwszą z brzegu dystrybucję i zainstalować ją. jeśli działa i obsługuje cały sprzęt danej maszyny, nie ma sensu pakować się w coś innego. Różnice są niewielkie.
JOLICLOUDhttp://www.jolicloud.com/Subiektywnie uważam tą dystrybucję za sztandarowy produkt w swojej klasie. Ma wszystko co trzeba, działa dobrze i na NET- i na NOTebookach i na komputerach stacjonarnych. Dzięki założeniu darmowego konta na stronie producenta można sobie pobawić się w synchronizację aplikacji pomiędzy różnymi maszynami podpiętymi do jednego profilu - funkcjonalność podobna do dropboxa. Jeśli o tym mowa, JOLI ma wbudowane od razu skróty do kilku dysków internetowych i sporo innych podobnych "smaczków", zwiększających wrażenie, że wszystko jest pod ręką, dokładnie tam, gdzie się można tego spodziewać.
UWAGI odnośnie instalacji :- Na samym początku Joli wymaga stworzenia konta-profilu (jak na forum), które będzie używane do synchronizacji aplikacji pomiędzy wszystkimi podpiętymi pod to konto maszynami. Krótko : tworze profil, loguję się na nim na netbooku, wybieram swoje ulubione aplikacje, potem instaluje joliclod w pracy na jednostce stacjonarnej, loguję się na ten sam profil i joli pobiera mi te same aplikacje. Jest to plus, ale tez i minus bo dodaje kolejne konto oprócz użytkownika i roota, o którym trzeba pamiętać. Można się pogubić.
- Jolicloud można zainstalować na każdym sprzęcie (biurko, net-notebook). Na każdym wygląda tak samo i oferuje tą samą funkcjonalność.
- Instalacja bez obecności internetu jest praktycznie niemożliwa.
- W początkowej fazie tłumaczenie na polski odbywa się przy pomocy google translatora. Jest ono miejscami śmieszne (strumień :
inni, ci

), miejscami niekompletne. Można jednak potem dociągnąć (sekcja języki w menu konfiguracji) całość tłumaczenia.
- Na tej samej maszynie Jolicloud działa szybciej niż inne mobilne dystrybucje.
EASYPEASYhttp://www.geteasypeasy.com/Niby Jolicloud, ale jednak Ubuntu. Niby Ubuntu, ale jednak Jolicloud. Niby... EASYPEASY to jakaś wypadkowa obu tych dystrybucji i nie stara się tego kryć, ale im głębiej się zapuszczać, tym więcej widać odstępstw od biurkowego systemu. Autorzy chwalą się, że EASYPEASY jest przetłumaczone na full języków i używane w ponad 20 krajach.
UBUNTU NETBOOK EDITIONhttp://www.ubuntu.com/netbookEEEBUNTU (AuroraOS)http://www.auroraos.org/Ubuntu od niedawna proponuje użytkownikom Linuxów wersję swojej distro przeznaczonej do komputerów przenośnych. Działa ona całkiem przaśnie, chociaż mam wrażenie, że jest to po prostu zwyczajne Ubuntu z pominięciem kilku pakietów i desktopem spełniającym filozofię dystrybucji NETbookowych.
EEEBUNTU to system zbudowany na UBUNTU, ale niby trochę poprawiony, ulepszony i w ogóle. Generalnie nie różni się zbytnio od pierwowzoru.


MEEGO
http://meego.com/downloads/releases/netbookMOBLINhttp://moblin.org/Druga para Yin-Yang.
Meego i Moblin są niezwykle podobnymi do siebie dystrybucjami, co nie powinno dziwić, skoro pierwsza powstała w wyniku fuzji drugiej z elementami komórkowego Maemo (Debian). Na pierwszy rzut oka niewiele je różni. Obie stosują podobny rozkład i rozplanowanie elementów, odmienne od reszty propozycji. Obie współdzielą też tą samą wadę : mają wymagania i to wyższe niż deklarowane przez producentów. Chwilami zachowują się niewiele lepiej od Windowsa 7 !

UWAGI odnośnie instalacji :- Meego i Moblin nie dają się zainstalować na czymś innym niż NETbooki i niektóre notebooki.
- Są zdecydowanie wolniejsze od innych mobilnych w działaniu. Wiele zwykłych dystrybucji (Peppermint, Mint) sprawiają się lepiej.
- Obie nie są aż tak tragiczne mimo swoich wad. Dobrze dostosowują się do małych matryc, są bardzo przemyślane pod względem rozplanowania swoich elementów w menu.
PUPEEE LINUXhttp://puppeee.com/web/Raczej ciekawostka niż faktyczny zawodnik (chociaż pewnie przyczyną takiej oceny jest fakt, że jestem do Linuxów opartych o Puppy bardzo uprzedzony). Puppy jest malutki, działa szybko, jest też paskudny i "gópi".


W ramach bonusu :
PEPPERMINT OS/PEPPERMINT ICEhttp://peppermintos.com/Peppermint nie jest dystrybucją NETbookową "per se", ale ze względu na swoje wsparcie CLOUD Computing odciąża maszynę od przynajmniej części przeliczeń, przez co pozostawia jej więcej zasobów do dyspozycji. Warto pomyśleć o niej przy próbach wyposażenia NETbooka w Pingwinka.
GOODOS/GOS/CLOUDhttp://www.thinkgos.comW sumie to dość smutna historia. GOS miał być tym, czym Google OS ma zamiar się stać, czyli systemem całkowicie sieciowym. Niestety, z nieznanych przyczyn projekt zawisł w powietrzu i nie jest kontynuowany. Wielka szkoda. Założenia projektantów GOSa w zasadzie widać w każdej NETbookowej dystrybucji.

Na chwilę obecną to wszystko, ale pozwolę sobie uzupełniać ten wpis.
Na zakończenie chciałbym stwierdzić, że to szkoda iż MIeNTka nie posiada swojej wersji NETbookowej.
Oczywiście można ją zainstalować w dowolnej wersji (łącznie z MINTIANEM) i będzie ona sobie całkiem normalnie działała, ale to jednak "nie to". Dystrybucje NETbookowe dają jednak zupełnie inny komfort pracy...