Jeśli mam rację to kubuntu i mint z kde są absurdami. Wcześniej nie myślałem o tym ale teraz to do mnie dotarło.
Zakładając, że linux pragnie ugryźć kawałek tortu z rynku zwykłych userów to narzędziem do tego musi być proste środowisko graficzne. Gnome staje się ładniejsze i szybsze a kde jest ładne i bardzo wygodne.
Do sedna. Jeśli zwykły użytkownik ma/chce wejść do system settings i zarządzania np. użytkownikami czy do zarządzania pakietami synaptic to wyskakuje monit o podanie hasła i cokolwiek byśmy nie wpisali (zakładając że będzie poprawne hasło) to i tak to jemu "psu na budę" bo wyświetli, że jest incorrect. I jak w poprzednim poście już wspomniałem nie chodzi oto, że jest złe, tylko że user nie ma przywilejów. Tylko, żeby wejść w te ustawienia i zmienć to mamy dwie drogi - dla zwykłego usera (pomijam tu konsole - kochacie ją wszyscy i mi też już się podoba

1. Zalogować się jako root i dokonać zmian - yyyyyyyyyyyyyy zonk. W kde jest to przecierz zablokowane.
Wiem, wiem można odblokować ale... -> a). z konsoli czyli nie dla zwykłego usera więc trzeba wiedzieć jak,
b). Pojawią się głosy, że po co? to niebezpieczne itd.
2. Wejść do ustawień systemu i administracji i wyklikać - i tu jak już wspomniałem wyżej nie da się bo ogranicza nas monit o hasło, które i tak nie działa. To po co ten monit...
To po jaką chorobę jest to środowisko graficzne kde skoro i tak zwykły user nie może w nim nic zrobić?
Na koniec chciałbym jeszcze dodać, że nie chodzi mi o takiego użytkownika, który korzysta z komputera np. w bibliotece. Bo tam jest admin który wie co robi (blokuje lub nie). Pytanie co właścicielami komputerów domowych czy laptopów... Tak więc w kółko sie kręcimy dopóki nie poznamy komend w konsoli by móc to wszystko odblokować. Tylko jeśli i tak musimy siedzieć na konsli to po co te ikonki do klikania? chyba dla ozdoby.